| Jara Cimrman na ławeczce |
Mistr jel do Brna na CEEPUS. Kuky seděl na pokoji a začal psát blog.Tak začala tato historie...
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 28 lipca 2011
poniedziałek, 25 lipca 2011
93 metry nad
Im wyżej tym malej
Co nie należy do nowości
Jednak wciąż zaskoczenie
Jak niewielcy z tej wysokości
Jacy drobni i ile rodzin
W takim jednym lego klocku
Z kolorową czapeczką dachówki
Im wyżej tym mniej realniej
A problemy zlane w widok
Na górze tylko perspektywa
Kilka plamek na horyzoncie
Kolejne prostokąty z betonu
Spokój
Im wyżej tym mniej się dziwię
Że jeśli spoglądasz na nas
Ty Tam Na Górze
To nie widzisz kiedy wołam
Nie słyszysz kiedy macham
Nie wyprodukowano tak ogromnych
aparatów słuchowych i lupy
Ale stąd też widać horyzont.
Trzeba tylko się wznieść.
Życie na krawędzi
Ten weekend był wspaniały, bo trwał trzy dni i do tego przyjechał do nas w gości Pan Ing B. G. To ci dopiero zaszczyt! W naszych skromnych progach taka persona. Persona przyjechała o północy w czwartek, jak Mistr robił pranie w magicznej piwnicy. Znowu byłem wszędzie noszony. Trochę jednak przegiąłem, bo jak się wychylałem, żeby podglądać przechodniów na Čechově Mostě to mało nie chlupnąłem do Wełtawy. Na szczęście mnie w porę złapano za patyczkowate nogi. (Na zdjęciu wychylanie się jeszcze nad kostką brukową. Tutaj to lajcik, ponieważ, jak mówi piosenka: "ale nie zabije się, bo mam gumowe kości".Inaczej do mokrej wody...)
| balansuję |
Oprócz tego podczas tych kilku dni robiłem masę rzeczy: na przykład spaliłem buraka. Załączam zdjęcie poglądowe.
| spaliłem buraka |
Nie poddaję się jednak tak łatwo, dlatego zwiedzałem dalej. Muszę się jeszcze przyznać do tego, że wyłoiłem cały kufel piwa.
| ja z Ferdkiem |
Dobrze, że jest poniedziałek i mogę spokojnie odpoczywać wtulony w żeberko od kaloryfera!
wtorek, 19 lipca 2011
Hezký víkend
Weekend miałem wyjątkowo udany, bo byłem noszony po Hradczanach i po innych ciekawych miejscach. Udało mi się nawet porobić kilka fotek, bo podskakiwałem wysoko i uchwyciłem widoki.
Mistr wałęsał się z dwoma innymi Mistrami z Jeleniej Góry. Potem dojechał Koczas z Kanafiastą ekipą jeszcze do tego i już w ogóle było bardzo polsko, wesoło i ""uuuuuuuuu"" :).
Na tańce to już jednak nie zostałem zabrany. Jak zwykle, bez żalu - ale nie omieszkałem o tym wspomnieć.
Jednym słowem, a w sumie dwoma: było super!
Mistr wałęsał się z dwoma innymi Mistrami z Jeleniej Góry. Potem dojechał Koczas z Kanafiastą ekipą jeszcze do tego i już w ogóle było bardzo polsko, wesoło i ""uuuuuuuuu"" :).
Na tańce to już jednak nie zostałem zabrany. Jak zwykle, bez żalu - ale nie omieszkałem o tym wspomnieć.
Jednym słowem, a w sumie dwoma: było super!
| Tam mieszkamy |
piątek, 15 lipca 2011
Ludzie listy piszą
Czasami można się zadumać, zdziwić lub zszokować treścią dokumentów źródłowych lub już gotowych tłumaczeń (w zależności od tego,co się rozumie).Ludzie tłumaczą dosłownie wszystko i na wszystkie języki. W ostatni tygodniu mieliśmy akt zawarcia małżeństwa z Nigerii… na język czeski. Hitem sezonu okazała się też korespondencja Czeszki z żonatym Turkiem, który obiecał jej hory doly (cuda wianki) a w rezultacie ją wystawił do wiatru. Oprócz tego są też nudne tłumaczenia dokumentów, dyplomów, świadectw, wypisów i potwierdzeń wszelkiego rodzaju.
Moim ulubionym klientem tego tygodnia pozostaje Pan narodowości rosyjskiej (wyglądający jak Hindus), który
zwiedził biuro telefonując i wykrzykując do rozmówcy. Na wstępie zapytał, czy może tu mówić z kimś po rusku. Akurat Máša wymiata po rosyjsku (Mistr też, ale się nie ujawnia, bo jest lepszy niż native speaker) więc Pan miał full service. Tylko, że nie mógł usiedzieć w sali konferencyjnej (znów ta szumna nazwa, może kiedyś poświęcę całego posta sali konferencyjnej). No więc: nie mógł sobie spokojnie poczekać, ale zwiedzał kuchnię i nasze biuro. Postał, popatrzył, chwilę łaził w te i z powrotem. Na koniec chciał się targować i był bardzo niepocieszony, że to nejde i że cena jest ostateczna. Dzisiaj miałam też robić ofertę dla ASP… chcieli przetłumaczyć opis prac uczniów na angielski, bo robią wystawę międzynarodową. Jeden Pan tłumaczył też opis stanu zdrowia noworodka z greckiego na polski. Może w ramach praktyki Mistr przetłumaczy nasz blog na urdu? Myślę, że wtedy byłby poczytniejszy. Co myślicie?
czwartek, 14 lipca 2011
Sri Lanka
Dzisiaj (pisane 12.07) top tematem był język syngaleski (tak, tak, istnieje takowy!). Napisała pewna pani, że chce tłumaczyć ustnie rozmowę telefoniczną z syngaleskiego na polski. W systemie tłumaczy z taką
kombinacją nie było. Dziwne, dziwne. Na portalach dla tłumaczy też nic. Tylko syngaleski-angielski. Dlatego trzeba było skontaktować się z konkurencją. Konkurencja odpisała krótko, lecz treściwie: nie ma takich tłumaczy w Polsce. Pan jeszcze dodał: „tak jak mówiłem przez telefon”… co Mistra trochę
Subskrybuj:
Posty (Atom)


